czwartek, 27 czerwca 2013

Moja obawa.

Dzisiejszy dzień jest cudowny, być może dlatego, że w moim życiu jest mało takich dni. Ubiegłej nocy miałam nachodzące na siebie trzy sny, które spokojnie można nazwać snami szaleńca, ale chyba mi służą, bo spałam do 9:30 (u mnie to wielka rzadkość, zazwyczaj budzę się około 5:00-6:30. Nie, nie mieszkam na wsi, nie muszę dojeżdżać do szkoły, ani sprzątać po zwierzętach każdego ranka. Po prostu tak mam.). Jako że nie mogłam wyleżeć drugiego dnia z kolei w łóżku (jestem przeziębiona), ogarnęłam trochę pokój i wzięłam się za Trans-Atlantyk. Jestem w połowie, ale już teraz muszę Wam powiedzieć, że jest to świetna książka. Niestety, wielu ludzi nie wie, jak dużo traci, nie czytając lektur... Oczywiście ja nie skupiam się wyłącznie na lekturach, ale muszę przyznać, że żadna książka, którą musiałam przeczytać w liceum, nie była bezwartościowa, a wręcz większość podobała mi się. Podsumowując - polecam Trans-Atlantyk. Czytajcie.
Właśnie wyszłam spod prysznica, wydepilowałam nogi (nie wiem, czy te moje włoski są zmutowane jakieś, czy producenci plastrów i depilatorów kłamią, ale muszę depilować nogi dużo częściej, niż co 4 tygodnie, a nie mam jakiegoś wybujałego owłosienia...) i zakręciłam włosy na opasce, aby w miarę dobrze wyglądały na jutrzejszym zakończeniu roku szkolnego.



Robię to dokładnie tak, jak dziewczyna na filmiku, tyle że nie używam pianki do włosów, bo moje naturalnie się falują i nie potrzebują dodatkowego utrwalenia. No i mam opaskę w panterkę.:)


Przejdźmy do zamierzonego tematu notki.

Nie chciałabym, abyście wyobrazili sobie mnie jako brzydką, a tak mogłoby być po przeczytaniu całego posta. Bo właściwie to jestem ładna. Teraz uruchomcie powoli swoją wyobraźnię i wyobraźcie sobie mnie. Takie maleństwo, którym chciałoby się zaopiekować (w każdym możliwym tego słowa znaczeniu), ze średnio długimi włosami o niezidentyfikowanym kolorze (doszłam do wniosku, ze jeszcze chwilę, a ludzie bd brać moje odrosty za ombre w 15 odcieniach), układającymi się w miękkie fale, czasem upięte w luźny koczek lub spięte wielką kokardą (w tzw. bad hair days), dosyć ciemna karnacja, prawie pozbyty trądzik (powiem Wam, jak to zrobiłam w następnej notce), którego już prawie wcale nie widać spod makijażu, ciemnobrązowe oczy, nogi podobno o idealnych proporcjach, choć trochę krótkie, bo przecież jestem niska i płaski brzuch, który w przeszłości wyglądał lepiej, ale przez zimę się zapuściłam. Można podsumować jako ogólnie ładna
Dodajmy do tego to, że jestem odrobinę zbyt wredna, zbyt krytyczna i właściwie to jestem flirciarą... No i można sobie łatwo wrogów znaleźć. Nieważne. Chodzi o to, że jest wiele chwil, kiedy wcale tego nie odczuwam, wiecie, że właściwie to nie mogę narzekać na wygląd i wszystko inne, bo przecież i w szkole dobrze idzie, i kontakty z innymi ludźmi są na zadowalającym mnie poziomie. Kiedy przypomnę sobie złe rzeczy, czasem zupełne błahe, mam ochotę kogoś zabić, a już na pewno na kogoś nakrzyczeć. Dzieje się tak wtedy, gdy czuję się niedoceniana lub wydaje mi się, że Gabrielowi podoba się inna, albo kiedy czuję się wybrakowana (chodzi mi o moje cycki, które w gruncie rzeczy lubię), lub kiedy coś mi zupełnie nie wychodzi, a przecież muszę być perfekcjonistką. Na niektóre z tych przykładów nie mam wpływu, więc zwijam się w kłębuszek (ach, jakaż maleńka wtedy muszę być) i staram się uświadomić sobie przemijalność uczuć. Nie zawsze to pomaga, bo czasami przypominam sobie o tej regule zbyt późno i muszę brnąć w negatywne uczucia dalej, ale niczego lepszego do tej pory nie wymyśliłam. Nie wiem, czy tylko mi, ale zemsta nie pomaga. Właściwie przypominam sobie tę jedną jedyną sytuację, kiedy z premedytacją zrobiłam coś Gabrielowi, kiedy mnie zranił, no i muszę przyznać, ze cieszyłam się zemstą bardzo krótko. Okazało się, że lecąc w ramiona mojego eks wyrządziłam wiele szkód - czułam się jak zdzira, zrobiłam coś gorszego, niż Gabriel, no i zraniłam kumpelę, która podkochiwała się właśnie w tamtym chłopaku. Ale staram się też widzieć dobre strony mojego zachowania - cholera, zrobiłam błąd, ale czegoś się nauczyłam i raczej nie spróbuję czegoś takiego w przyszłości. Chyba, że znów zrobię coś pod wpływem uczuć, co troszkę mnie usprawiedliwia.
Co to wszystko powyżej ma do tytułu notki? Cholera, po prostu się boję, że nie jestem/będę wystarczająco dobra, aby być dalej dziewczyną Gabriela, zaprojektować idealna sukienkę na studniówkę, zdać dobrze maturę i dostać się na psychologię.

Tutaj chyba najlepszym rozwiązaniem będzie przypomnienie sobie cytatu:
"Żyj tak, aby każdy dzień był Twoim najlepszym, a nie będziesz musiał martwic się o przyszłość."
Nie chcę chwalić dnia przed zachodem Słońca, ale jest naprawdę dobrze.

19 komentarzy:

  1. Fajny filmik :)
    zapraszam do mnie:

    estkka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest mój filmik..., wgl miło, że przeczytałaś.;/

      Usuń
  2. Bardzo fajny pomysł na loki :)
    Wracaj do zdrowia! :)

    Pozdrawiam -Rosa

    OdpowiedzUsuń
  3. Wracaj szybko do zdrowia :)
    Może wzajemna obserwacja ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę większej ilości takich dni jak dzisiaj ;3

    http://always-happy-and-young.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za miły komentarz c:
    Już zaobserwowałam Twojego bloga na Bloglovin (:

    OdpowiedzUsuń
  6. Obserwuję Twojego bloga :)
    Zainteresowana tytułem filmu, zamierzam go obejrzeć :D
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie ze mówisz że jesteś ładna bo bardzo dużo dziewczyn mówi że jest brzydka i wgl żeby je tylko pocieszać, że się mylą i są ładne a jak ktoś to potwierdzi że jest brzydka to się obraża. Od razu masz u mnie plusa :D
    Caramela.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. muszę sprawdzić tą metode, ale znając moje francowate włosy to pewnie i tak wyjdzie mi kupa a nie loki :( obserwuję Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też obserwuję:) podoba mi się Twoja samoocena. Czasem odnoszę wrażenie, że niektóre ładne laski mówiąc, że są brzydkie tylko czekają na to aż ktoś im zaprzeczy mówiąc, że przecież są takie śliczne.:P generalnie to strasznie jestem ciekawa jak wyglądasz. mam nadzieję, że kiedyś dodasz swoje zdjęcie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam ten filmik już kiedyś, ale nie próbowałam jeszcze tej metody :) I chyba nie wypróbuję, bo mam falowane włosy z natury :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też chciałabym dostać się na psychologie, obserwujemy?
    CzyTy przypadkiem nie byłaś kiedyś na onecie? Po czym skasowałaś tam bloga było to dosyyć dawno ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. uwierz mi - producenci plastrów kłamią:)obserwuję i zapraszam też do siebie http://arienailandia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam próbkę tego o którym napisałaś u mnie w komentarzu-był znacznie za ciemny mimo jasnego odcienia. nie wiem jak się sprawuje, bo od razu go zmyłam;)

      Usuń
  13. A jaką miałaś nazwę? Bo coś mi się wydaję, że Cie czytałam, ale później skasowałaś :( (zgadza się Twoje pisanie i to, że jesteś z Gabrielem ) :)
    / również obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń

*Dziękuję za komentarze - jest to dla mnie bardzo ważne:)
*Za każdy komentarz odwdzięczam się (oprócz tych w stylu "Fajny blog.")
*Dziękuję za obserwację, jest duże prawdopodobieństwo, że również zaobserwuję Twojego bloga, ale napisz w komentarzu jego adres.